Obecnie, gdy w social mediach królują ekologiczne produkty prosto od rolnika czy mody żywieniowe promujące żywność nieprzetworzoną, konserwa rybna staje się eksponatem z zamierzchłej przeszłości. Dla wielu osób sardynki w oleju czy makrela w pomidorach to wspomnienia z akademików, biwaków czy produkt niezbędny w trudnych czasach. Czy naprawdę warto odkładać konserwy w najdalszy kąt spiżarni? Spójrzmy, co kryje się w ich wnętrzu.
Trochę historii
Tak jak wiele wynalazków ludzkości, konserwy wymyślono z powodu wojen. W 1795 Napoleon ogłosił konkurs na sposób przechowywania żywności dla wojska. Wygrał go Nicolas Appert, francuski cukiernik, który opracował sposób przechowywania żywności w szklanych opakowaniach. Nagrodę w wysokości 12000 franków otrzymał w 1810 roku. I w tym samym roku Anglik Peter Durand opatentował metalowe puszki, które zrewolucjonizowały logistykę armii Wielkiej Brytanii i pozwoliły na masową produkcję żywności, która dziś po otwarciu ląduje na naszych talerzach. Ciekawostką jest to, że otwieracz do konserw został wynaleziony dopiero w 1858 roku. Ten wynalazek i metoda sterylizacji żywności pod ciśnieniem przyczyniło się do upowszechnienia konserw na całym świecie.
Konserwy rybne, produkt niedoceniany
Ryby trafiły do puszek prawie od początku. Sardynki w oliwie stały się przebojem eksportowym Francji już w XIX wieku. Czy konserwa rybna to tylko kalorie? Nie, jest znacznie bogatsza w składniki odżywcze.
- Omega-3 i białka. Proces pasteryzacji nie eliminuje kwasów tłuszczowych Omega-3 i są one zawarte w konserwie rybnej. Pamiętajmy, że są one kluczowe dla pracy mózgu i serca. Zawartość białka jest też imponująca w konserwach rybnych. Puszka tuńczyka posiada często więcej białka niż niejeden suplement do sportowców.
- Wapń. Konserwy z sardynek czy szprotek jemy w całości z ościami. Dzięki obróbce cieplnej nic nam nie „chrupie” podczas jedzenia, jednocześnie jednak dostarczamy organizmowi duże ilości wapnia. Wyłożone na porcelanowych półmiskach w towarzystwie świeżego pieczywa, stanowią wartościową przekąskę. I to w formie biodostępnej, czyli łatwo wchłanialnej przez organizm (szklanka mleka ma około 300 mg wapnia, 100 g konserwy z małych ryb 250-380 mg).
- Ekologia. Puszka może poczekać, dzięki temu nie zaśmiecamy środowiska, a metal zawarty w konserwach jest łatwo recyklingowany (w Polsce ponad 80% puszek stalowych jest odzyskiwanych).
-
Cena. Wartość ryby w puszce jest ułamkiem ceny świeżej ryby. Pod względem odżywczym ich wartości odżywcze są porównywalne. Czasami nawet lepsze, ponieważ małe ryby są mniej zanieczyszczone jak np. łosoś czy tuńczyk.
Polecamy
dostawa gratis!
Gerlach
Zestaw talerzy dla 6 osób / 18 części - Modern White (112A)
**Najniższa cena od 30 dni: 349,70 zł
Wszystko jest super?
Jeśli ktoś chciałby oprzeć swoją dietę tylko na konserwach, będzie miał problem. Niestety z konserwami nie zawsze jest tak, jakby mogło być. Oto przyczyny takiej opinii.
- Duża ilość sodu i cukru. Producenci konserw rybnych chcąc poprawić ich smak, używają dużych ilości sodu (czyli soli) oraz cukru. Ma to miejsce szczególnie w konserwach rybnych w sosie pomidorowym i musztardowym. Jedna puszka może pokryć nawet 50-70% dziennego zapotrzebowania na sód.
- Używanie Bisphenolu A (BPA). Jest to związek chemiczny stosowany do produkcji tworzyw sztucznych, które są wykorzystywane między innymi jako powłoki wewnętrzne puszek, kartonów. Związek ten może jednak przenikać do żywności, mają wpływ na gospodarkę hormonalną człowieka.
- Rtęć i metale ciężkie. Największym zagrożeniem jest rtęć, a dokładniej metylortęć, która jest bardzo toksyczna i łatwo przedostająca się do organizmu. Ryby drapieżne mają znacznie większe stężenie rtęci niż ryby roślinożerne. Najbardziej narażone gatunki na kumulację rtęci są: tuńczyki (szczególnie błękitnopłetwe), mieczniki, rekiny, marliny, szczupaki i okonie. Najmniej narażone to szprotki, sardynki, śledzie, dorsze z Atlantyku.
- Olej. Niestety, producenci w pogoni za zyskiem często do konserw dodają oleje wątpliwej jakości, które potrafią zmieniać profil kwasów tłuszczowych na gorszy.
Trzeba jasno powiedzieć. Konserwa rybna to epokowy wynalazek, który pozwolił ludzkości odkrywać odległe lądy, przetrwać w ekstremalnych warunkach, jednocześnie będąc symbolem wypoczynku, wyjazdów w plener i awaryjnego jedzenia ratującego niejedną imprezę. Do konserw rybnych warto podchodzić z głową. Zamiast tuńczyka w oleju lepiej wybrać sardynki w sosie własnym. Nie dajmy się uwieść gęstym sosom w rybnej puszce lepiej wybrać tę z oliwą. Pamiętajmy też o tym, że im mniejsza ryba w puszce, tym lepiej dla zdrowia. Konserwy rybne to idealny zamiennik dla parówek i kiełbas. Sardynki czy szprotki mają lepszy profil żywieniowy niż superfoody, a dla wielu także istotna sprawa, nie wymagają zdolności kulinarnych. Konserwy rybne to także dobry wybór, aby urozmaicić dietę. Można ją wykorzystać jako bazę do domowych past, które najlepiej prezentują się w szklanych lub porcelanowych salaterkach.