Strona główna
/
Blog
/
Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. III)

Blog

 
Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. III)

Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. III)

Data publikacji: 16-02-2026

Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. III) - Podsumowanie audio wygenerowane przez AI

W kuchni staropolskiej brakowało np. cytrusów czy innych egzotycznych owoców to jednak w naszej kuchni można było znaleźć owoce, które te braki doskonale uzupełniały. Szkoda tylko, że obecnie są zapomniane, odsunięte na boczny tor. Niektóre straciły na znaczeniu, inne są traktowane jak chwasty. Dajmy im szansę, może dawne smaki dadzą nam sporo kulinarnej satysfakcji. Przyjrzyjmy się im.

Nieszpułka

Można powiedzieć, że nieszpułka (czasem nazywana nieszporkiem lub niespułką), to numer jeden wśród zapomnianych owoców rodem ze staropolskiej kuchni. Owoce przypominają kształtem jabłka z otwartym spodem, średnica owocu do 4 cm. W dawnych czasach równie popularna, jak jabłka. Obecnie zapomniana, znana głównie przez owocowych koneserów. Cechą wyróżniającą nieszpułkę od innych owoców jest to, że jadalna jest dopiero po przemrożeniu lub długim leżakowaniu. Wtedy nabierają miękkości i słodyczy. 

Nieszpułka bogata jest w witaminę C, witaminy z grupy B, żelazo i potas. Dostarcza także dużo błonnika. Pod względem zdrowotnym owoce nieszpułki wykazują działanie przeciwzapalne, moczopędne i regulują trawienie. Medycyna ludowa wykorzystywała nieszpułkę w dolegliwościach żołądkowych, przy kamicy nerkowej i płukaniu gardła. 

Z uwagi na dużą zawartość pektyn, idealnie nadaje się do sporządzania dżemów i konfitur przechowywanych w szklanych słojach oraz aromatycznych nalewek. Smak owocu przypomina pieczone jabłko z cynamonem i odrobiną karmelu. Nasi przodkowie określali nieszpułkę jako drzewo osobliwe i pożyteczne, twierdzono też, że krew hamuje i brzuch utwierdza.

Morwa

Dzisiaj morwa kojarzy się głównie z napojami dietetycznymi. Dociekliwi wiedzą, że larwy jedwabników żywią się jej owocami, więc morwa jest niezastąpiona w przemyśle tekstylnym.

Morwę do Polski sprowadzili cystersi i benedyktyni w wieku XII i XIII. Wtedy roślina ta była cennym składnikiem średniowiecznych lekarstw na gardło i układ pokarmowy. Wiek XVI i XVII to uprawa morwy jako element produkcji jedwabiu. Źródła historyczne mówią o tym, że Jan III Sobieski był wielkim propagatorem uprawy morwy. Nakazał sadzić drzewa morwowe w dobrach królewskich. 

Znamy dwie odmiany morwy. Białą i czarną. Odmiana biała jest słodka, ale mniej aromatyczna, często uprawiana jako pożywienie dla jedwabników. Morwa czarna ma głęboki, słodko-kwaśny smak i intensywny kolor (bardzo trudno się pozbyć plam po soku z czarnej morwy). 

Owoce morwy miały miejsce w kuchniach naszych przodków. Robiono z nich soki i syropy (nie tylko do napojów, ale jako środek obniżający temperaturę). Dżemy i konfitury (często z dodatkiem miodu) były doskonałym dodatkiem do pieczeni i drobiu. Bardzo ceniony był również morwiak – doskonała nalewka o głębokim kolorze i właściwościach wzmacniających serce, którą warto serwować w eleganckiej karafce. Świeże owoce były (i są) doskonałym deserem. Podawano je z kremami, bitą śmietaną i zapiekano w ciastach. W czasach gdy cukier był bardzo drogi, suszone i mielone owoce był dodatkiem słodzącym, naturalnym słodzikiem. 

Rokitnik

Kolejny owoc ze staropolskiej spiżarni zaliczany do kategorii „cytryną północy”. To dzięki dużej zawartości witaminy C oraz właściwościom prozdrowotnym. Rokitnik powoli wraca do łask w sklepach ze zdrową żywnością. Jest składnikiem diet, wręcz zaczyna być klasyfikowany jako superfood. Rokitnik zerwany z gałązki jest kwaśny. Dlatego, podobnie jak nieszpułka powinien być zbierany po pierwszych przymrozkach. Wtedy owoce stają się znacznie słodsze. Owoce rokitnika są idealne do sporządzania przetworów. Soki, dżemy, konfitury, nalewki były podstawą spiżarni w dawnej Polsce. Owoce rokitnika (świeże lub suszone) w połączeniu z cytryną, miodem, przyprawami korzennymi tworzą doskonałą bazę do rozgrzewających herbatek, serwowanych w porcelanowych filiżankachRokitnik czasami zastępuje ocet w daniach wytrawnych, natomiast cukiernicy łączą go z czekoladą, daktylami i orzechami włoskimi. Rokitnik ma w swoim składzie najsilniejszy obecnie antyoksydant (dla ciekawych: dysmutazę ponadtlenkową) w ilości ponad 4 razy większej niż w żeń-szeniu.  

Moroszka

Malina moroszka to inna nazwa tej rośliny. Jest trudno dostępna, jak twierdzą naukowcy to roślinny relikt epoki lodowcowej. Obecnie jest chroniona. Nasi przodkowie traktowali moroszkę jak owoc luksusowy z powodu trudności jej zdobycia. Ceniono ją za specyficzny, nieco piżmowy aromat. Robiono z niej wiele ekskluzywnych przetworów i nalewek, które trafiały na arystokratyczne stoły. Z uwagi na to, że u nas jest to roślina chroniona, jedyne przetwory, które legalnie można kupić to pochodzące z importu. To produkty najczęściej pochodzące ze Skandynawii lub Kanady, gdzie moroszka występuje powszechnie i nie jest pod ochroną.

Warto pamiętać o przypomnianych tu owocach. To nasze unikalne dziedzictwo kulinarne i różnorodność smaków, których nie znajdziemy w produktach produkowanych masowo. 


Czytaj również: Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. II)

HELIOS SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ Reviews with ekomi-pl.com