Przednówek. Słowo chyba w obecnych czasach zapomniane. Można nawet założyć, że nieznane wielu osobom. Czasy się zmieniły, warunki życia także, po przednówku pozostały wspomnienia i rodzinne opowieści. Czas przednówka dotykał naszych przodków jeszcze 80 lat temu.
Przednówek, czyli czas przed nowym
To nowe to czas przed nowymi zbiorami. Czas od lutego do pierwszych sianokosów i zbioru wczesnych zbóż. Był to najcięższy czas pod względem przetrwania. Spichlerze pustoszały, zapasy się kończyły, ziemniaki zaczynały gnić, a kiszonki, przygotowywane jesienią w dużych słojach, traciły swoje walory smakowe. W polskiej kulturze przednówek kojarzył się z postami. Wynikały one nie tylko z wymogów religijnych (Wielki Post), ale z konieczności. Był to czas trudny, ludzie chorowali osłabieni głodem.
Okres przednówka dotykał przede wszystkim najuboższych. Siłą rzeczy mieli najmniej środków, aby zabezpieczyć się na zimę i czas wczesnej wiosny. Gdy w skrzyni z mąką zaczęło ukazywać się dno, a ziemniaki, które jeszcze zostały, zaczynały kiełkować, było wiadomo, że trzeba jeszcze bardziej zacisnąć pasa.
Dieta przeżycia na przednówku
Ziemniaki. To podstawa jedzenia w trudnym okresie przednówka. Niestety, ziemniaki nie są wieczne. W lutym, marcu zaczynają kiełkować, marszczyć się, często są przemarznięte. Niemniej jednak jedzono je w każdej postaci: gotowane, pieczone w ognisku, w trudnych chwilach robiono z nich placki z dodatkiem otrębów czy mąki z kory drzew. Takie dodatki miały za zadanie oszukać żołądek.
Żur. Kwaśny żur dawał poczucie sytości. Dzięki tej właściwości był bardzo popularny Ta prosta zupa, serwowana zazwyczaj w talerzach głębokich, była podstawą codziennego jadłospisu. Jeśli nie było mąki żytniej, kwaszono żur innymi mąkami, sokiem z kapusty kiszonej, kiszonych ogórków, obierkami jabłek.
Zupa nic. Podstawą posiłków były także zupy, rzadkie wodzianki lub polewki. Woda gotowana z resztkami kości, jeśli było to możliwe odrobiną mleka. Do tych składników cebula i czosnek. Gdy pogoda stawała się bardziej wiosenna, szukano młodych liści pokrzyw, szczawiu, lebiody. Lebioda (komosa biała) obecnie traktowana jako chwast. Dawniej jedzono jej liście i nasiona. Pito także sok z brzozy, podawany w szklanych dzbankach, który zapewniał niezbędne minerały i cukry.
Śledzie. Były to jedyne ryby dostępne dla każdego. Kupowano je na sztuki, prosto z beczki. Śledzie były mocno solone i trzeba było je moczyć przez kilkanaście godzin. Były nie tylko źródłem białka, ale też istotnym smakowym składnikiem mdłych potraw, które jadano w czasie przednówka.
Polecamy
dostawa gratis!
Tak bywało na wsi. W miastach robotnicy i mieszczanie uzależnieni byli od cen rynkowych. Raczej nie mieli własnych ogródków czy kopców z ziemniakami. Ceny w okresie przednówka rosły w bardzo szybko. Handlarze często fałszowali mąkę kredą lub gipsem. Ratowano się resztkami warzyw, tanimi podrobami. W miastach funkcjonowały też tzw. garkuchnie, gdzie sprzedawano rzadkie krupniki lub zupę z brukwi.
Przednówek w polskiej tradycji
W naszej tradycji ludowej i religijnej czas niedostatku, głodu w początkowych miesiącach roku zbiega się z Wielkim Postem. Restrykcyjne przepisy kościelne, które narzucały częste posty, ograniczenia w jedzeniu i umartwianie się w pewnym stopniu pozwalały przetrwać trudne tygodnie przednówka. I choć Wielkanoc kończy okres wyrzeczeń, a stoły pełne są smakowitości, to tak naprawdę koniec przednówka następował, gdy można było zjeść pierwszą rzodkiewkę, młodą cebulkę i wzeszły pierwsze zboża.
Przednówek jako lekcja historii
Na każdym kroku mamy sklepy osiedlowe czy wielkopowierzchniowe supermarkety zaopatrzone w owoce, warzywa, mięso dostępne cały rok. Dlatego dzisiaj przednówek wydaje się czymś abstrakcyjnym. Pamiętajmy jednak o nim. Nie było to nic dobrego, jednak nauczył naszych przodków szacunku do żywności, bo wiedzieli, co znaczy jej brak. O tym pisał Norwid w swoim wierszu:
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba…
Tęskno mi, Panie…
Współczesna kuchnia odwołuje się do składników potraw przednówkowych. Pokrzywa, czosnek niedźwiedzi czy dzikie zioła trafiają do menu ekskluzywnych restauracji jako superfoods. W dzisiejszych czasach te składniki są elementem kulinarnych eksperymentów. Dla naszych przodków były to coroczne lekcje twardego życia i nauka przeżycia w ekstremalnych warunkach. Doceńmy także umiejętności adaptacji naszych przodków do trudnych warunków i wykorzystania każdego daru natury. Miejmy też świadomość, że nasza współczesna polska kuchnia ukształtowała się też w czasie niedostatku i głodu związanego z przednówkiem.
Widząc dziś na trawniku pierwszą pokrzywę czy lebiodę doceniajmy obfitość dóbr, które mamy i możemy traktować przednówek jako czas miniony. I wspominajmy pokolenia, które przetrwały dzięki roślinom, które są dzisiaj dla nas jedynie chwastami.