Opisane w poprzedniej części nieszpułka i rokitnik mogły wzbudzić zainteresowanie swoim smakiem i wykorzystaniem w dawnej kuchni. Obecnie pora na owoce, które rządziły w przydworskich ogrodach i szlacheckich spiżarniach. Oto owoce, które natura cały czas nam podsuwa, a o których zapomnieliśmy.
Brzęk. Jarząb brekinia
Można powiedzieć, że brzęk to szlachetny kuzyn jarzębiny. W stanie dzikim objęty jest całkowitą ochroną od 1946 roku. W stanie surowym owoce są jadalne, ale najlepiej smakują po pierwszych przymrozkach, kiedy ich smak staje się winno-słodki z posmakiem daktyli.
Z brzęku robiono powidła, dżemy oraz „owocowe sery” – naturalne przekąski dla dzieci. Ciekawostką jest, że w Alzacji produkuje się z niego jedną z najdroższych owocowych wódek (Eau-de-vie de Alisier), która ze względu na swoją szlachetność powinna być prezentowana w eleganckich, szklanych karafkach.
Świdośliwa
W dawnych czasach przetwory ze świdośliwy były bardzo cenione w cukiernictwie. Dużą popularnością cieszył się tzw. konfekt dworski, czyli owoce smażone w gęstym syropie, aż do uzyskania niemal przezroczystej formy. Tak przygotowane smakołyki podawano jak luksusowe „cukierki” do kawy lub herbaty, serwując je na małym, porcelanowym talerzyku. W owocach świdośliwy znajdziemy delikatną nutę migdałów i marcepanu.
Mini kiwi (aktinidia)
Choć aktinidia kojarzy się z nowoczesnością, eksperymenty botaniczne z tą rośliną przeprowadzano w Polsce już w XIX wieku. Mini kiwi nie ma włochatej skórki i można je jeść w całości. Dawni gorzelnicy cenili je za niezwykły zielony kolor nalewek, a kucharze przygotowywali owoce aktinidii marynowane w słodkim occie jako dodatek do pieczonego dzikiego ptactwa.
Mirabelka i Ałycza
Choć są często mylone, różnią się smakiem i zastosowaniem. Mirabelka to owoc słodki, idealny do ciast i zapomnianej już zupy owocowej zwanej garuskiem. Ałycza natomiast jest kwaśna, co czyni ją bazą doskonałych sosów i przetworów przeznaczonych do mięs. Taki aromatyczny sos z ałyczy, podany w klasycznej sosjerce, potrafi całkowicie odmienić smak tradycyjnej pieczeni.
Nasi przodkowie przez pokolenia dokonywali selekcji tych roślin, aby uzyskać najlepszy smak i zapach bez użycia chemii. Warto powrócić do tych tradycji w nowoczesnej kuchni.
Czytaj również: Zapomniane owoce w polskiej kuchni (cz. III)